środa, 26 czerwca 2013

Pachnie różami ...



Niedawno opowiadałam Maszce jak byłam raz na wystawie malarstwa, niedaleko Muzeum Afrykanistycznego, gdzie na przeciwko w starej kamieniczce była sala wypełniona akwarelami, pastelami, głównie malarstwem wodnym, przedstawiającym kwiaty i byłam pewna, że .... pachnie tam kwiatami, mimo, że wazony napełnione były kryształową wodą a kwiaty były wyłącznie na obrazach i było to wczasach gdzie nikt a nikt nie nadużywał olejków zapachowych ani tp. odświeżaczy powietrza.
:) i to jest sztuka aby malować kwiaty tak aby pachniało w salach wystawowych, może udało namalować mi się raz czy dwa takie obrazy i nigdy więcej, ciągle marzę, że kiedyś mi się uda :)
Póki co z braku czasu na malarstwo focę, moje uczennice, które prześcigają mnie w czasie poświęconym na rysunki i malarstwo oraz tworzę biżuterię tym razem dla mężczyzn, którzy kupują ją dla swoich kobiet, tak istnieją tacy i to całkiem blisko, należy tylko przestać trzymać się swojej wady wzroku i ... poczujemy zapach akwareli i romantycznych facetów :) oraz zapach róż, a najpiękniejsze spotkałam w ogrodzie Maszki oczywiście byłam zazdrosna :).
Dziękuję Ani za użyczenie urody do sesji, Maszce za bukiet róż z jaśminami i szałową szałwią , Andrzejowi, który rozumie, że kobiety kochają korale :) , sobie za to, że lubię to co robię , a nawet więcej ...

 
 
 
 
 




 
 

środa, 19 czerwca 2013

Obiecałam w kolorze.

Tak , tak jestem miłośniczką  koloru, ale i czarno-białych klimatów, w poprzednim poście chciałam nawiązać do fotografii czarno białej, mojej ulubionej, pochodzę z czasów, kiedy nie było ksera :). więc czarno-biała fotografia działała jak grafika, właściwie była jedną ze sztuk, teraz jest podobnie, jednak dominuje kolor, dlatego foty z poprzedniego posta postanawiam puścić w kolorze, specjalnie dla Was :).
Prezentuję też biały frywolitkowy kołnierz  autorstwa Lidki , na uroczej modelce Marysi. Zakochajcie się w ręcznie robionych koronkach, w prawdziwych arcydziełkach, można z nich stworzyć garderobę, ale również elementy do dekoracji stołu, pościeli, firan, to rodzaj sztuki, nie muszę Was namawiać, sami widzicie różnicę między takimi koronkami a tymi, które stworzyła maszyna, z całym szacunkiem do cywilizacji, nic nie zastąpi wyobraźni i rąk człowieka, szanujmy rękodzieło i takie cudeńka. Powiem Wam, że ilekroć założę bransoletkę lub kolczyki Lidki, mało kto może od nich oderwać wzrok.
Z tymi arcydziełkami wiążą się pewne  anegdoty, raz zaniosłam kolczyki aby pokazać koleżance do sklepu zaopatrzenia plastyków, później założyłam je na któryś z pokazów i znikł jeden kolczyk, zaczęłam przeszukiwać przez pół roku wszystko, by go znaleźć i nic kamień w wodę. Zdążyłam zamówić kopię drugiego kolczyka z miłości oczywiście do sztuki i nagle znalazłam go w walizce pełnej sukienek z pokazów, więc pomyślałam "przykleił się do mnie".
Innym razem założyłam bransoletkę, zwiedzając sklepy i przymierzając to i owo, w pewnym momencie zauważyłam jej brak. Musiałam namówić moje dzieci aby jeszcze raz przejść tą samą trasą i ją odnaleźć, wierzcie nie było to łatwe, wpadając do ostatniego sklepu zobaczyłam kartkę" zaraz wracam", uff, może śmieszne ale naprawdę nie mogłam jakoś poddać się i zrezygnować z poszukiwań, pisząc to chcę podkreślić jak piękne są te misternie tkane ozdoby.
Była w przymierzalni , leżała i czekała na mnie :), wniosek jeśli naprawdę czegoś szukacie, wcześniej czy później znajdziecie.
A frywolitkowe arcydziełka najlepiej jakby przykleiły się do Was, do mnie przywarły na stałe,
POLECAM.

 
 
 


 
 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Lidka-Frywolitka.


Zazwyczaj reklamuje swoje wyroby albo moich uczniów, tym razem dodam jeszcze  koleżankę poznaną właśnie przez moją uczennicę Anię, która to poznała mnie internetowo ze swoją ciocią,  potrafiącą robić cuda, cudeńka z niteczek za pomocą wrzecionka czyli frywolitki.
Sami zobaczcie, kolczyki i bransolety są już własnością moją i mojej córki a prezentuje je modelka: Maria B. na tle starej rozlatującej się chałupy, która jest świetnym tłem do moich fotografii. Miłego oglądania. Za czas jakiś puszczę w kolorze :).
Osoby, które chcą uchwycić swój czar i klimat zbliżającego się lata zapraszam przed mój obiektyw.
Pozdrowienia ciepłe ślę.

czwartek, 13 czerwca 2013

"Dmuch ... awce, latawce, wiatr ..."do


 
 
 
 
 
 
 
 






 
 
 
... do Ciebie po niebie szłam ..." itd., itd. ............................................................................
chciałam poświęcić tego posta nie tylko reklamie moich sukienek malowanych m.in w dmuchawce ale tej ulotności jaka jest zawarta na pozór w tak banalnej główce jaka zostaje po mleczu, która prowokuje tekściarzy, malarzy i innych poetów do działania :).
Banał, a może filozofia przetrwania, najpierw kusi kolorem, potem daje właściwości lecznicze, w końcu wypuszcza coś w rodzaju spadochroniarzy i rozsiewa się po całej łące, ot co ... dobrze byłoby wziąć z niego przykład prawda?
Co zasiejemy do zbierzemy, ale na filozofowanie mnie wzięło , lepiej wyjdę na zewnątrz :).
Może to po tym jak huknęłam się w głowę skosem sufitu jak sięgałam do biurka po dziurkacz .
Może powinnam sięgać po coś innego?

P.S
Modelki z Agencji Rores Models z Krakowa

środa, 12 czerwca 2013

W kolorze bzów.

 





 

Czas pędzi tak szybko, dopiero kwitły bzy, piwonie, kasztany, lipy ... teraz akacje. Nie nadążam aby wszystko zarejestrować obiektywem i obiektywnie :).Zawsze po swojemu jak większość z nas :).
Grzechem byłoby nie podzielić się urodą i zapachem bzów, które mogłam podziwiać, chodząc alejką w kolorze lila róż, podpatrując malarzy czyli poniekąd siebie , przebywając w dworku  , którego elewacja zapożyczyła kolory od tych pięknych majowych kwietnych krzewów.
Mogłabym godzinami patrzeć na te kwiaty i upijać się zapachem , gdyby alkohol pachniał podobnie byłabym uzależniona :), dziękować, że pachną tak wyłącznie bzy.
Biegnę podpatrywać dmuchawce ...

wtorek, 11 czerwca 2013

Coco - Cola :)

 
 
 
 
 
 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
 
 
 
 
 
 
 
 
Hotel Europejski w Krakowie, modelki z Agencji Rores Models, inspiracja zamkowym pawiem z Sobkowa oraz 100letnimi kartkami od pani Elżbiety, spowodował to, że popełniłam parę projektów sukienek, korali, fotografii i collage , ten ostatni wykorzystam na banknocie takiej waluty jaką mogłabym zaprojektować dla ... jak dostanę zlecenie :).
 
Grunt to marzenia, witajcie Marzycielki ...!

piątek, 7 czerwca 2013

Malowane piórem pawia ...



Kochani ostatnio inspiracje do mojej kolekcji czerpałam z ptaka, który to iście po królewsku prezentuje swoją urodę na zamkowym dziedzińcu w Sobkowie, modelki, które użyczyły swojej urody pochodzą ze "stajni" Rores Models", wszystko to spięłam "guzikiem" za pomocą ukochanej myszki  :).
Kocham cywilizację, ale jeszcze bardziej plenery malarskie, które są dla mnie jak łyk wody mineralnej, potrzebnej aby ugasić pragnienie w rzeczywistości pełnej spraw wszelakich, nie koniecznie związanej ze sztuką.
Chciałam podziękować mojej przyjaciółce plastyczce Sylwii, że nakierowała mnie na plastyczkę  Ulę, z którą to szybko się zaprzyjaźniłam , ponieważ łatwo zgadnąć, wspólne zainteresowania i umiłowanie natury, spowodowało wzajemne artystyczne kontakty. Dzięki Ula za pobyt w dworze "Pod Lipą" , malowanie nad Nidą, gdzie nie były straszne burze , żmije w trawach po pas, armie kleszczy i komarów, armie przemiłych budowlańców pieczących kiełbaski, wszystko było naprawdę pyszne, a zwłaszcza pierogi na wiele sposobów, schab w szynce, twarożki domowej roboty i dalej pisać nie będę, bo jeśli głodny czyta może mieć już dosyć. Całe to menu można dostać w Kotlicach Nowych w "Dworze pod Lipą". Polecam.
Ale miałam pisać o kolekcji, sukienki, które uszyłam i pomalowałam w pawie i dmuchawce oraz część biżuterii powstała z inspiracji tegoż pleneru malarskiego, a collage jakie wyszły spod myszki powstały  z inspiracji starymi kartkami pocztowymi z przed 103 i więcej lat, znalezionych na strychu przez Panią Elę Kusy ( której to dziękuję, że podzieliła się piękną opowieścią oraz, że nie zakopała kartek na kolejne 100 lat tylko przyniosła do dworku w którym to na co dzień pracuję)  w ... ale to opowieść na innego posta.

W krótce pokażę zdjęcia z pokazu mody jaki miał miejsce w Hotelu Europejskim w Krakowie, gdzie miałam przyjemność zaprezentować te sukienki i tą biżuterię na modelkach z Agencji Rores Models, dziękuję Panu Zygmuntowi za zaproszenie i taką możliwość.

Cieszcie oczy, zapraszam: