poniedziałek, 27 maja 2013

Rancho.

Mam takie miejsce po moich dziadkach, które nazywam Rancho, niedaleko stadnina koników polskich , Pustynia Błędowska i ... Póki co prezentuję zdjęcia jakie robiłam z miłości do koni muzyki , którą można wydobyć z najpiekniejszego wg mnie instrumentu jakim jest trąbka,
zobaczcie sami


                                                            Tytuł fotografii: "Sahib"
autor fotografii: ja :)
modelka: Karola
 
 
Tytuł fotografii: ''Sudan"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Marysia
 
 
 Tytuł fotografii: "Koncert"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Marysia
 
 
 
Tytuł fotografii: "Trawa"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelki: Marysia i Karola
 
 
 Tytuł fotografii: "Rancho"
autor fotografii: Iwona Skupińska
Modelka: Karolina
 


Tytuł fotografii: "Końcówki"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Marysia

 
 

Tytuł fotografii: "Kochany"
autor fotografii: Iwona Skupińska
Modelka: Marysia

 
 
 Tytuł fotografii: "Co ja zagram?"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Karola
 
 
Tytuł fotografii: "Grzywy"
autor fotografii : Iwona Skupińska
modelki: Karola i Marysia 
 
 
  Tytuł fotografii: "Przytuleni".
Autor fotografii: Iwona Skupińska
Modelka: Marysia
 
 
Tytuł fotografii: "Wierzchem"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Marysia
 


Tytuł fotografii :"Kochani"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Karolina

 
 
 
Tytuł fotografii: "W drogę"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Marysia
 


Tytuł fotografii: "Sudan"
autor fotografii: Iwona Skupińska
modelka: Marysia
 

 Tytuł fotografii: "Muzyka"
autor fotografii Iwona Skupińska
modelka : Marysia


Są takie miejsca i taka muzyka godne zatrzymania na fotografii, nawet jak jest to stara rozwalająca się chałupa, zrujnowany dwór polski czy ruiny pałacu lub zamku, których u nas dostatek. Byłoby pięknie gdybyśmy starzały się tak jak one, czyli mimo wieku zatrzymać swoje piękno nawet jak troszkę się sypiemy, prawda? :).
Parę dni temu wróciłam z pleneru malarskiego gdzie były takie osoby jak ja które doceniły piękno zaniedbanych posiadłości, które co jakiś czas pokrzykiwały ;
jak tu pięknie, jak cudnie!
Moje Rancho wali się dzięki temu, że pokryte było blachą cynkową, bardzo cenną dla złomiarzy, którzy w ciągu roku zwinęli dach, mimo moich usilnych starań nie udało mi się zadbać o stuletni domek, który teraz wykorzystuje wyłącznie do sesji fotograficznych, może kiedyś wpadnę na pomysł i zrealizuję marzenie Farmy Sztuk Wszelakich :).
Trzymajcie kciuki.
A póki co zdjęcia ze stajni i obory coś dla miłośników natury.
 

sobota, 18 maja 2013

Kapelusz Panny Młodej.


Oto kapelusz wybrany przez "moją" Pannę Młodą, mam nadzieję, że będzie w nim wyglądać tak czarująco, że zaczaruje Pana Młodego na całe życie :). Ja jak to ja widziałam ją w kapeluszu pt. "Fiołkowy" w sukni pt. "Miętowa" a na drugą część wieczoru w sukni pt. "Srebrzysta", które to można zobaczyć w moich postach o ubraniach.
Opowiem  taką historię, zazwyczaj jest tak jak kupuję jakiś materiał to widzę już z niego sukienkę tak było z tymi dwoma, mało tego wiem , że szyję je na określone okazje, co prawda nie wiem dla kogo, ale szyję :). Mając  przed maszyną ten można powiedzieć materiał z "mgły" uszyłam sukienkę bardzo wąską, miałam problem bo moje modelki naprawdę bardzo szczupłe dziewczyny, bardzo szczupłe, miały problem z założeniem sukienki, więc musiałam przeszywać aby mogły swobodnie się w niej poruszać.
Koniecznie muszę opowiedzieć drugą historię, nim skończę pierwszą, ponieważ są z sobą powiązane :).
Mając pokaz mody w miejscu, gdzie przebywa zazwyczaj Jams Bond czyli w kasynie, dostaję jak w filmie fantastyczną propozycję pracy w czasach kiedy jak wiadomo ludzie biją się o pracę i przyjmuję ją jako moją drugą, a właściwie trzecią pracę licząc z moją pasją oczywiście. Zostaję nauczycielem projektowania ubioru w Szkole Stylizacji i Projektowania Ubioru w ... (jest kilka takich szkół w Polsce) podobnie jak kasyn :).
Pracuję, uczę, szyję ,maluję, projektuję, czuję się z tym jak ryba w wodzie, co nie oznacza,że jest jak w bajce, bo zawsze na wszystko można popatrzeć z dwóch przeciwstawnych stron. I krach poważnie ktoś z mojej rodziny zaczyna chorować, więc rezygnuję z pracy w szkole, zatrzymuję to co najbliżej mnie i martwię się o zdrowie jednej z najbliższych mi osób czyli wstaję co drugi dzień o 3 w nocy i walczymy o życie.To nie jest materiał na bloga, wiem, ale muszę się wygadać.Kto nie chce nie musi tego czytać :).Najbliższa osoba żyje, więc to jest najważniejsze, Dziękować Bogu!
Za jakiś czas przyjeżdża do mnie przyjaciółka , żalę się że zabrakło mi energii aby kontynuować pracę w szkole z aktualną pracą i moimi pasjami, które odziedziczyłam po rodzinie, ona na to jak dobra wróżka :).Nie martw się oni będą przyjeżdżać do ciebie nie będziesz musiała ty do nich, mówi z tajemniczym uśmiechem i pyta czy sprawdzałam e-maile. Za jakiś czas puka do drzwi pracowni śliczna Panna Młoda, dla której należy zwęzić suknię do takich rozmiarów jak uszyłam za pierwszym razem  :).
Czy to nie jest dziwne? Co chcę przez to powiedzieć, że w życiu jest jakoś tak jak w filmie, który toczy się według scenariusza  i nie należy się martwić za bardzo, że nie zawsze jest tak jakbyśmy zaplanowali, czasem należy brać to co jest a później połączyć fakty jak puzzle i stwierdzić, że większość spraw idzie zgodnie z planem, który nie my zaplanowaliśmy, a jednak bierzemy w tym swój udział. Dziwne przemyślenia jak na piękny majowy poranek, gdzie pijąc kawę i wąchając wyłącznie bzy takie myśli biegają mi po starym dziurawym i pięknym tarasie :).Pozdrawiam Was moi nieliczni czytelnicy żonkilowo i konwaliowo i już niedługo pokażę Wam kolekcję moich korali, gdzie jedne są właśnie pt. "Znajdź ulicę Konwaliową".
:)

Udało mi się wyhodować też pełne żonkile, a mogłoby się zdawać,że przy mojej bestii w kolorze biszkoptowym nie było to możliwe, a jednak ... czasami rzeczy niemożliwe są możliwe to chciałam Wam przekazać w tym poście, właśnie to :).



Oto biszkoptowa bestia mojej córeńki :)





Nie wiem kto tu rządzi ale świetnie się rozumieją jak widać na załączonym obrazku, właściwie mało świetnie było to tuż przed pierwszą wiosenną burzą stąd takie światło.




Fiołkowy ...dla kolejnej Młodej cierpliwie czeka w pracowni ...

czwartek, 16 maja 2013

Łap!!!

 
Nata i Mariusz to zapowiedź Waszej sesji, bądźcie cierpliwi, teraz jadę na plener malarski, moje pasje zabierają mi tyle czasu, muszę coś z tym zrobić, wybaczcie :).

środa, 15 maja 2013

Zwykły kapelusz do ogrodu.


Kochani wszyscy chwalicie się ogródkami, ja niestety nie mogę nazwać mojego terenu do końca moim ogródkiem, ponieważ rządzi tam biszkopt czyli żółty ogromny potwór czyli piesek mojej córki, który waży więcej niż cała moja rodzina :) (żarcik tu przesadziłam , ale jak będzie tak nadal żarł to kto wie ...
Wracając do tematu, udało mi się jedynie zrobić grządkę z tulipanami, Maszka  z litości dała mi kopy konwalii i czegoś co nie pamiętam nazwy, mam też piwonie kupione na niedalekim targu ,jabłoń którą zasadził mój syn (nie jestem pewna czy opowiadałam tą historię, więc się powtórzę: kiedyś siedzi na schodach patrzy na jabłoń i siedzi tak z godzinę, pytam go dlaczego tak długo siedzi patrząc na drzewko, a on na to:
"czekam aż wyrośnie mi Tymbark!"
Dlatego mam jeszcze miętę i to wszystko co mam w ogródku i można powiedzieć w ogóle. 
I to mi wystarczy by być po prostu szczęśliwą .
Kapelusik który tu prezentuję nosi tyt "Pszczelarski" , przyszyłam cienką tkaninę tak aby mogła zakrywać twarz na wypadek pszczoły, która i tak nie przyleci, ponieważ 
wszystkie na naszym terenie zdychają, pytanie dlaczego?
Możliwe, że jeśli dostanę emeryturę i będę mogła wynająć Serlocka Holmsa to zrobię to i ktoś wcześniej czy później za to zapłaci, chyba, że wcześniej skończymy jak te pszczółki, wtedy tym tematem, będą musieli zająć się ci od Tymbarku, nic nie sugeruję Ci Ignacy ale podobno Jakub idzie na kierunek dziennikarski i ma odwagę po dziadku czyli Waszym pradziadku, który hodował pszczoły z babcią , nie mówiąc o tym, że budował domy, robił meble, więc zawsze możecie z niego wziąć przykład i na to liczę.
Kończę i  idę do swoich zajęć :)







piątek, 10 maja 2013

Woalka.


 
 
 
 
"Woalka to cienka, rzadka, przejrzysta tkanina do okrycia twarzy, najczęściej przymocowana do kapeluszy ślubnych lub pogrzebowych." tyle Wikipedia :), można by o niej napisać pracę dyplomową, przedstawić na tle epok dawniej i dziś, ale nie to jest moim zamiarem.
Przedstawiam kolejna moją propozycję na ślub, "moja" Panna Młoda nie wybrała jej lecz zupełnie inny kapelusz, a jaki bedzie można już w krótce zobaczyć w kolejnych postach. Namawiam Was dziewczyny abyście latem spojrzały przychylnie na kapelusze i nietuzinkowe ozdoby do włosów, które można założyć nie tylko na śluby, komunie i ważne uroczystości rodzinne, zwykły dzień może być taki jak same zechcemy, możemy pójść na rower w dżinsowych spodenkach i w dżinsowym kapeluszu ale możemy dodać coś z innej bajki i będzie romantyczna wycieczka w stylu hipi, a tymbardziej na ślub należy poszaleć i pofantazjować :).
Ostatnio miałam zlecenie fotograficzne właśnie na ślubie, byłam w pracy i ktoś zauważył, że jestem niewieczorowa, trudno jest robić zdjęcia przez dzień i noc w wieczorowej sukni, choć ten ktoś miał w pewnym sensie rację, powinnam wycelebrować chwilkę , dlatego też przebrałam się w pewnym momencie na gościa weselnego a z aparatem poradziłam sobie nawet w sukience i na obcasach, więc można ...., celebrujmy chwilę ... Warto dla lepszego samopoczucia , jakości chwilek :).








 
 
 
 





 


czwartek, 9 maja 2013

Fiołkowy kapelusz.


Uwielbiam kapelusze, te wielkie i te małe, wszystkie, żałuję,że nie urodziłam się w czasach kiedy były ważnym elementem i dopełnieniem :).
Są jednak dziewczyny, które do tej pory chętnie je zakładają, dostałam właśnie zlecenie na wykonanie kapelusza z dużym rondem na ślub, mam nadzieję, że spodoba się Pannie Młodej.
 Mam nadzieję, że nie przesadziłam z wielkością ronda, miało być duże ... wsam raz na wyścigi konne :).
Późno już, a ja mam wiele zaległości w innych dziedzinach, więc tymczasem dobranoc :). Dziękuję Karoli za to,że toleruje moją działalność artystyczną :) i od czasu do czasu daje się namówić na zainteresowania mamy a nie taty :).Czasem tak sobie myślę, że chłopczyca to lepsza odmiana dziewczęcości :). Czasem ... :).Kapelusz wizualnie to wyrówna.