środa, 15 maja 2013

Zwykły kapelusz do ogrodu.


Kochani wszyscy chwalicie się ogródkami, ja niestety nie mogę nazwać mojego terenu do końca moim ogródkiem, ponieważ rządzi tam biszkopt czyli żółty ogromny potwór czyli piesek mojej córki, który waży więcej niż cała moja rodzina :) (żarcik tu przesadziłam , ale jak będzie tak nadal żarł to kto wie ...
Wracając do tematu, udało mi się jedynie zrobić grządkę z tulipanami, Maszka  z litości dała mi kopy konwalii i czegoś co nie pamiętam nazwy, mam też piwonie kupione na niedalekim targu ,jabłoń którą zasadził mój syn (nie jestem pewna czy opowiadałam tą historię, więc się powtórzę: kiedyś siedzi na schodach patrzy na jabłoń i siedzi tak z godzinę, pytam go dlaczego tak długo siedzi patrząc na drzewko, a on na to:
"czekam aż wyrośnie mi Tymbark!"
Dlatego mam jeszcze miętę i to wszystko co mam w ogródku i można powiedzieć w ogóle. 
I to mi wystarczy by być po prostu szczęśliwą .
Kapelusik który tu prezentuję nosi tyt "Pszczelarski" , przyszyłam cienką tkaninę tak aby mogła zakrywać twarz na wypadek pszczoły, która i tak nie przyleci, ponieważ 
wszystkie na naszym terenie zdychają, pytanie dlaczego?
Możliwe, że jeśli dostanę emeryturę i będę mogła wynająć Serlocka Holmsa to zrobię to i ktoś wcześniej czy później za to zapłaci, chyba, że wcześniej skończymy jak te pszczółki, wtedy tym tematem, będą musieli zająć się ci od Tymbarku, nic nie sugeruję Ci Ignacy ale podobno Jakub idzie na kierunek dziennikarski i ma odwagę po dziadku czyli Waszym pradziadku, który hodował pszczoły z babcią , nie mówiąc o tym, że budował domy, robił meble, więc zawsze możecie z niego wziąć przykład i na to liczę.
Kończę i  idę do swoich zajęć :)







4 komentarze:

  1. Kapelusik śliczny wyszedł.A jeśli chodzi o ogród i psa to może lepiej mało mieć w ogrodzie i byś szczęśliwym niż ciągle coś robić , kopać , sadzić i złościć się że pies akurat coś zniszczył i być z tego powodu nieszczęśliwym. POzdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja to racja, chyba, że w doniczkach :).Będę podglądać i brać z Was Ogrodniczki przykład.Pozdrawiam majowo Alicjo.

      Usuń
  2. A ja ponoć też mam psa. Do tej pory myślałam ,że nie mój chociaż daję mu jeść ale weterynarz powiedział ,że jeśli przebywa u mnie powyżej 2 tygodni to już mój. Więc mam psa. Póki co złamana jedna lilia. A kapelusz fajny tylko ,że pszczoły przez niego nas nie widzą a my pszczół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszka z psem jak z facetem, nawet po 15 latach nie do końca wiadomo czy do nas należy :), lepsze są koty mówię Ci :), facet jak pies połączony z pszczołą użądli i poleci :), choć nie ukrywam,że mają dobre strony, obronne są i czasem miód dają na serce ( piszę teraz o mężczyznach oczywiście). :)

      Usuń