wtorek, 25 września 2012

Rajskie ptaki ...

 


W moim ogrodzie pojawił się rajski ptak albo jak tytuł pewnej książki : "Barbarzyńca w ogrodzie" ( Zbigniewa Herberta), którą polecam, ale nie o tej książce chciałam :), lecz o zjawiskowym ptaszku większym od gołębia, można powiedzieć wielkości kury. I tu anegdota mojego syna, który mówi,że: Najbardziej ze zwierząt to lubię : KURĘ !
i nie wiem co ma na myśli czy żywą czy na talerzu, kto zrozumie 9 latka:) ?
Ten błękitno skrzydlaty ptak przychodzi w słoneczne ranki i przedpołudnia do mojego słonecznika, którego już chwyciła jesień za plecy mówiąc poetycko, schyla swą głowę, sypie żółtym pyłem i utrzymuje na  swoim talerzu tego oto skrzydlatego gościa. Widok jak z japońskich akwarel ... cudny!
Może nie dosłownie ale, w podobny sposób chciałam potraktować  urodę dziewczyn i biżuterii, którą to zajmuję się, nie malując obrazów i nie robiąc zdjęć, oczywiście zajmuję się też normalnymi sprawami nie macie mi czego zazdrościć czyli też płacę podatki, rachunki , prowadzę łatwe i trudne rozmowy, lepię garnki, myję garnki i co tam jeszcze każda kobieta wyprawia :) np. dzieci do szkoły, takie tam zwykłe, rajskie życie, a jutro jadę na wielką duchową ucztę, estetyczną ucztę, po prostu tu możecie mi zazdrościć :) ale o tym opowiem  jak będę przekonana, że warto, można powiedzieć,że ostatnio widziałam coś podobnego 25 lat temu, mam nadzieję,że warto było czekać.
Póki co estetyczna uczta dla oczu czyli zdjęcia z ostatniej sesji.




"Rajski ptak" nic dodać nic ująć :).





"Piękna Pawica" nic dodać nic ująć :).



Może to zabrzmi nie za dobrze i ze skromnością ma niewiele wspólnego, ale powiem tak:
Są piękne i dziewczyny i te zdjęcia, jestem dumna i z jednych i drugich, no nie wiem jak mi się to udało, ale udało mi się i życzę sobie i Wam aby wszystko udawało się równie dobrze :), może obiady nie wychodza mi tak ekstra i spagetti to zestaw nie na ten region, ale robię takie zdjęcia dla ludzi, którzy żywią się nie tylko obiadami ale też czymś czym żywi się rajski ptak i zapewniam, że jest to nie tylko ziarno słonecznika, m.in są to kolory  z nutą stylu. Zapewniam też ,że w tym wypadku photo shop pozwolił mi wpisać tylko litery, ktoś mi powiedział,że photo shop czyni cuda i stąd te zdjęcia, to bzdura, w tym wypadku programem była wizażystka alicekitty (znajdziecie na maxmodels), moje modelki, mój Canon i moment mrugnięcia migawki, a o tym i wyborze kadru decyduję już ja :) i to lubię najbardziej. I właśnie takie decyzje lubię  podejmować .

















Jeszcze jedno, podobno wszystko zależy od tego kto patrzy na obraz, mam nadzieję,że na mojego bloga wchodzą wyłącznie ludzie z poczuciem smaku, którzy podobnie jak ja widzą piękne dziewczyny, kolorową biżuterie i lubią to co dobre i maja wyłącznie dobre myśli, innych nie zapraszam !
To tak jak są miejsca gdzie należy być dobrze ubranym , nie palącym, trzeźwym, kulturalnym, dobrym człowiekiem, zapraszam na mojego bloga wyłącznie takich i nie jest to dyskryminacja lecz wybór.

środa, 19 września 2012

Vincento-Mania.
















Może jestem  standartowa, ale jak tu nie zachwycać się słonecznikami, tak się składa,że tytuł mojej pracy magisterskiej wiązał się m.in z nimi i z mężczyzną o imieniu równie pięknym jak one, Vincent, o mało nie nazwałam tak swojego syna,  myślę,że wybrałam równie dobre imię dla artysty, choć kto wie jaką drogę wybierze, najlepiej taką z której to on będzie szczęśliwy.
Tytuł brzmiał : "Stres w życiu i twórczości Vincentego Van Gogha i Edvarda Muncha", może nie najłatwiejszy i nie związany z uciechą jakie daje nam obecne patrzenie na płótna przedstawiające słoneczniki, ale na czas kiedy pisałam pracę słowo takie jak "stres" dopiero wchodziło na salony :). Dawniej można było być zdenerwowanym lub brzydko mówiąc w kurzonym na to i owo, ale "stres" pojawił się później, jakby znadejściem zmian tych i owych w Polsce mówiąc najogólniej. Nawiązuję do tego, gdyż tak naprawdę artyści tworzą z dwóch powodów , pierwszy to taki,że są bardzo szczęśliwi, drugi zaś to taki, że przeżywają stres i to można zauważyć w ich pracach.
Ja malując ten standartowy temat , robię to z dwóch powodów równocześnie, jeden to szczęście ,że mogę patrzeć na tak rozkwitłe, ciężkie od żółtego koloru głowy słoneczników z których zlizują miód wszyscy , którzy wpadną do mojego ogródka, a drugi z powodu stresu z powodowanego tym, że niedługo zwiędna tak jak irysy, astry i inne a ja zabiegana codziennością nie uchwycę tego piękna.
Wiem ,że jest na pewno wiele rzeczy godnych uwagi, ale chciałam żebyście popatrzyli na słoneczniki i biorąc przykład z tego trzmiela czy kogoś o jego wadze, nacieszyli się miodem i pyłkiem, bo tak czy siak wszystko obraca się  w pył, więc póki można zauważajmy tylko to co piękne i godne zatrzymania na tym wzroku. Choćby miało to trwać minutę lub całą jesień.
P.S.
Przedstawiam tu fragmenty fotografii, gwaszu i obrazu olejnego, które to prace malarskie przedstawię w całej okazałości jak beda godnie oprawione :).

poniedziałek, 17 września 2012

Miłośniczka wypchanych szuflad :).

Tak , trochę się wytłumaczę, czasami zamieszczam zdjęcia na fb, czasem na maxmodels, a czasem na blogu, rzadko udaje mi się zamieścić wszystkie w jednym czasie  w tych wszystkich miejscach, po co? Dawniej robiłam wiele rzeczy do szuflady, aktualnie mam w nich taki bałagan, że nic już nie pomieszczą, dlatego przenoszę się na sieć, jest to troszkę męczące ale też troszkę fajne, bo niby jest a nie ma :).
Nie zajmuje tyle miejsca a mimo to można pokazać , zawód w którym pracuje od dawna, to trochę zawód ekshibicjonisty i od czasu do czasu dobrze jest coś pokazać, by zaspokoić swoje artystyczne zachcianki.Tym razem zachciało mi się pokazywać, jak piękne są dziewczyny, które o tym nawet nie wiedzą, jak  z dobrą wizażystką" Alicją z krainy czarów" współpracuję i jak ciągle uprawiam koralikomanię, z niewielką nutą sutaszu i jak ciągle jestem wierna drewnianym, barwnym kulką, które doprowadzają oczy do szaleństwa .
Podobno :).
Dziękować nie przestanę modelkom: Annie i Karolinie oraz Wizażystce Alicji, która we własnym kosmetycznym salonie (ul.Chopina3 )przeobraziła gimnazjalistkę i licealistkę w dojrzałe cudne Panny,zaś mojej przyjaciółce Małgosi za udostepnienie miejsca w którym poczułam się jak w domu pradziadków. Mam nadzieję,że warto było wypełnić tą szufladę w formie posta takimi zdjęciami, zapraszam do oględania.

Miłośniczka wypchanych szuflad :).
Kolejne zdjęcia  z tej sesji zamieszczę w następnym odcinku :).





wtorek, 11 września 2012

"Ostre pióro".

"Ostre pióro" to przewrotny tytuł, ostatnio prowadzę pewne rozmowy na różne tematy, rozmowy odbywają się w języku polskim, nie trudno się domyslić więc,że z Polakami, a wiadomo ilu uczestników tyle zdań :), rzadko spotyka się ludzi, którzy myślą, czują i postrzegają rzeczywistość podobnie a przynajmniej w zbliżony sposób, ma to wiele plusów ale też i minusów. Jest fantastycznie jeśli ktoś lubi podobne menu i kulinarne i inne, nie ma wtedy problemu, że każdemu z uczestników obiadu należy gotować coś innego, jednak jeśli trwa to zbyt długo też źle, bo można się przejeść i nie móc już patrzeć np. na kluski śląskie, jeśli pojawiaja się uczestnicy obiadu o zróżnicowanych gustach, można dowiedzieć się wiele ciekawego i posmakować innych przypraw niż pieprz i sól.
Cieszmy się więc jeśli czasem jest tak a innym razem inaczej.
Podobnie z podejściem do fotografii, jedni uwielbiają standart, inni szok a jeszcze inni chcieliby popatrzeć na kolorowe obrazy przy których można nacieszyć się kolorem , urodą modelek i jesiennego popołudnia, ja należę do tych właśnie ostatnich. Dla mnie fotografia to rodzaj obrazu jak kto woli olejnego lub akwarelowego, to mały teatr w profesjonalną stylizację, zarówno i mali i duzi mogą być potraktowani tak,że nie rozpoznaja się na zdjęciach ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. I taką fotografię chcę tworzyć dla Państwa. Czekam na telefony z kalendarzem w ręku :).


Jak zwykle podziękowania dla moich uroczych modelek: Anny i Karoliny
oraz nowo odkrytej wizażystki z Salonu Alice , który znajduje się bardzo blisko mnie i z którym to zamierzam współpracować jeśli tylko będzie taka możliwość:).
Czekam na możliwości :).

czwartek, 6 września 2012

Wojowniczka.




Przedstawiam "Wojowniczkę", która powstała dawno, dawno temu w ulubionej przeze mnie technice graficznej jaką jest monotypia.I tak się dziwnie składa,że nie dość,że ją narysowałam to jeszcze wychowałam taką samą w realu, martwi mnie trochę jej zainteresowanie wschodnią subkulturą ale oczywiście mogę się mylić, dla mnie Manggha to Muzeum Sztuki Japońskiej w Krakowie, dla niej manga to rysunki, które perfekcyjnie odtwarza, ale tzw. reszta nie ma nic wspólnego z realnym światem w małej europejskiej prowincji.Sztuka parzenia herbaty, pisanie patykiem z bambusa, wg niej to nudaaaaa, zaś zakładanie uszów i oglądanie filmów japońskich to coś co warto robić, kto zrozumie nastolatków, ten sam musi nim być :), aktualnie nawet można robić pokazy mody wzorując się na ubraniach z czasów Powstania Warszawskiego, dla jednych kontrowersyjna sprawa dla innych jeden ze sposobów zainteresowania młodego pokolenia czasami o których nie powinno się zapomnieć. Myślę, że należy szukać nowoczesnych sposobów edukacji i najlepiej w tym pomogą właśnie młodzi ludzie aby mogli edukować tych jeszcze młodszych, nie należy oczywiście zapominać o tych najstarszych, bo to oni są właśnie twardym dyskiem na którym zapisano tak wiele.Ja np.chętnie uczę się od młodszego pokolenia i  byłoby mi niezmiernie miło jakby  wytłumaczyli mi jakim sposobem sama dodałam się do obserwowania mojego bloga, mimo,że nie to było moim zamiarem? No kto mi z milusińskich odpowie? Eliza lat 8, czy Ignacy lat 9?Jutro zapytam :). 

Przybyły :)


Tytuł tego posta dla specjalnie dla Maszki .
Przybyły ... dobre wróżki i dzwoneczki z Disney'a z wiklinowymi koszykami na piknik w malownicze strony jurajskich jezior.
P.S.
Panu Piotrowi dziękujemy za pewne zdjęcia.

Jesienne bujanie trwa ...



Określenie "bujaj się ..." nie jest takie złe :).
Zwłaszcza jesienne, można zatrzymać się na chwilę wskoczyć w hamak i powspominać lato patrząc na słoneczniki, nie jest łatwo zajmując się tym i owym oddać się lenistwu, nie jest wcale łatwo.
Biegnąc wczoraj do pracy z tzw nauki jazdy samochodem o mało nie zabijając się na bruku, zauważyłam robaka o iście królewskim ubarwieniu, który biegł mówiąc wprost zap...alał  szybciej niż ja w przeciwnym kierunku do mojego, pomyślałam sobie może pójdę za nim i zobaczę co dzieje się takiego, że on tak się spieszy. Niestety mając trochę rozumu nie zrobiłam tego i poleciał każdy w swoim kierunku.
Wzięło mnie na jesienne bajanie, sumując nie wiadomo czasem jaki kierunek obrać :) i czy na pewno ten w którym lecimy jest słuszny, nie wiadomo czy bujać się dalej czy pleść trzy po trzy korale czy  uwieczniać cudne chwile, nie wiadomo co radzić młodszym, którzy wcześniej obiecują pójść do liceum plastycznego a wybierają ogólniak, mówią że pójdą na architekturę chodząc na lekcje ze 2 lata, a później że chyba pójdą na języki :) ...  nie wiadomo nic i to jest chyba sekret, za którym tak leciał ten kolorowy robaczek :).
Biegajmy.





poniedziałek, 3 września 2012

Jesień inspiruje.

Jesień można odbierać na dwa sposoby jako złotą albo mglistą, obie według mnie są piękne i kolory każdej z nich inspirują mnie do zabawy układania barwnych kompozycji koralowych.Nie mogę jakoś przestać i zabrać się do malowania albo fotografuję albo bawię się koralikami.
Zobaczcie sami: