środa, 18 lipca 2012

Boks.

  Tytuł posta bardzo sportowy i pełny energii a wszystko dzięki sportowym zainteresowaniom mojej córki :).Tak to już jest,że młodość to najlepszy czas do działania.
Nie jestem pewna czy mogę opowiadać takie historie, które podobno czasem opowiada się u cioci na imieninach i peszą co niektórych, ale muszę moja wojowniczka jak większość wojowników przyszła na świat z wrzaskiem totalnym i jak ją zobaczyłam był to najpiękniejszy Wrzask na świecie, włosy stały jej do góry pięści gryzła z wściekłości, wpychając je sobie do gardła a oczy miała tak śliczne i czarne, że pomyślałam, że powinna mieć na imię Julia, jednak cały czas chciałam aby była Jagódką na co mąż powiedział a może Poziomką ? :).Aby ją uciszyć powiedziałam:Karolinko na co ucichła jakby napiła się melisy, więc tak już zostało Karolinka.  
Dodam jeszcze choć ten post nie miał być o przychodzeniu na świat :), że była to najpiękniejsza chwila w moim życiu ( to do mam które nie są pewne tej chwili), która spotkała mnie jeszcze raz przy witaniu kolejnego wojownika tym razem Ignacego :).
Wracając do Karoliny od początku przejawiała zainteresowania sportowe, prawdopodobnie po mężu, który  jak większość górali ćwiczył karate , boks i skoki przez ognisko ( żarcik).
Najpierw zaczęła jak tata od karate, później capoeira, piłka nożna i tu niestety ... chciała dorównać facetom i naderwała ścięgno Ahillesa, fatalnie ... nie chcę nic mówić ale w najbliższym czasie pozostaje zainteresować się dyscyplinom mamy czyli szachy i projektowanie mody ... :(, choć tak naprawdę ona ma własne i tylko własne poglądy na świat, interesuje się matematyką i fizyką i w tym chciałabym ją wspierać, choć w tych dziedzinach jestem do niczego, więc póki co zabawiłyśmy się w projektowanie dla bokserów płci żeńskiej :).
Zapraszam do oglądania , a pięknym modelkom z Agencji Rores Models i panu Zygmuntowi Fura dziękujemy za możliwość pokazania tej kolekcji w pięknej dzielnicy Krakowa w klimatycznym pubie jakim jest Studnia Życzeń na Kazimierzu, a Kochanej Maszce nie daruję, że nie była z nami ... :), jednakże za bukiet mięty i możliwość zainspirowania się pięknym albumem o angielskich ogrodach i jej własnym dziękuję raz jeszcze ale o tym w następnym poście ...





                                                                  Przesłanie dla dziewczyn :).

3 komentarze:

  1. No kochana, oczka mi się poweseliły od tych czerwieni. Karolina jest niesamowita ale to,wiadomo, po mamie. Po tacie niech jej zostanie zamiłowanie do gór. Następny post będzie o niepomalowanych sukienkach mam nadzieję. A może jednak je pomalujesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. :) nie mogę ich skalać farbą, piękne są białe, w sam raz na upały i do ogrodu pełnego róż :)!

    OdpowiedzUsuń
  3. Acha, sprytnie wybrnęłaś.Jedna dla mnie , poproszę

    OdpowiedzUsuń