wtorek, 22 maja 2012

Udany weekand :)

           Właściwie bardzo udany, muszę przyznać, że zapomniałam o miejscach, które kiedyś dawały mi wiele radości, niewiedzieć czemu omijałam te miejsca szerokim łukiem :) z wielu wielu powodów, a tu bach wpadłam jak śliwka i wcale a wcale nie chciałam wypływać z tego kompotu :).
Mój przewodnik od Tater zafundował mi i mojemu synkowi najpierw gorącą kompiel a później platformy widokowe, które przez Ignacego skomentowane były tak :
"OOOOOOOOOOOOO jak w grach komputerowych tylko większy ekran i nie ma potworów !!!"




Zapomniałam też o tym ,że mój Jędrula był przewodnikiem górskim, o tym,że zazwyczaj spotykaliśmy się nad Morskim Okiem,że on miał wtedy oko na mnie a ja na wiele innych spraw, a jak w końcu udało nam się być razem, zapomnieliśmy o miejscach, które nas połączyły.
A nasz syn wychowany można powiedzieć na Pustynii Błędowskiej jak to zobaczył to poczuł kim jest naprawdę a jest poczęści Góralem i zawołał:
"Mamo ja tu wrócę i będę tu mieszkać  !!!",
Daj mu Panie Boże :).




tu wyglądam jak Janosikowa i niech tak zostanie...






I tak po latach wygląda para z nad Morskiego Oka..., brakuje tylko Karolinki, która wolała zostać na Pustynii :).


Ten blog miał być o sztuce, ale pozwolę sobie na odrobinę prywatności :).




Jędrula i ja 26 lat po pierwszej wizycie w Cudnych Tatrach i bez szpilek na Giewoncie :)




W sobotę zaliczyliśmy kino tzw. rodzinne, nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam bo oglądam filmy prawie wyłącznie od 7 lat, te od 12 są napakowane taką ilością wojny, że niejeden komandos by nie wytrzymał, ale najważniejsze, że przesłanie było dobre i dobro zwyciężyło.




Znaleźli też gniazdo, niechcący zostałoby potraktowane jak kłapeć czegoś do wyrzucenia i z rozmachem puszczone w kosmos jak na sobotnim filmie, ale życie czasem broni się samo, pisklaki dały znać o sobie i teraz czekamy aż wyfruną z gniazda by budować kolejne ...




Trzeba mieć gniazdo do którego zawsze można wrócić, jednak szkoda,że tak rzadko znajdujemy czas na fruwanie ....                                     
  

2 komentarze:

  1. A tyle w nas z ptaków( nazwiska) . Piękna wycieczka do korzeni. też mamy taką w planie tylko Krzyś niestety nie przewodnik i zawsze wybiera skróty. Wiadomo jak to ze skrótami bywa. fajnie ,że Ignaś chce osiąść. Będziesz miała bazę:-). Całusy

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Wierna i Jedyna moja czytelniczko, możliwe że coś jest z tymi nazwiskami i lataniem ...

    OdpowiedzUsuń