czwartek, 24 maja 2012

Antyki ...

Cokolwiek to słowo oznacza :), żadna kobieta nie chciałaby być tak zaklasyfikowana, niemniej jednak co druga ma duszę romantyczną i uwielbia grzebać na strychu w piwnicy z nadzieją, że znajdzie tam skarb pradziadka lub stare koronkowe majtki prababci :).
Ja niestety należę do tego gatunku, każda staroć wywołuje we mnie wyobrażenia o czasach świetności danego przedmiotu, zapominając o tym,że np. te stareńkie meble kryją też w sobie mroczne historje , wolę jednak myśleć, że kryją tylko piękne opowieści miłosne a stare walizki pamiętają wielkie przygody o podróżach za ocean.
Np. walizka  pradziadka  który wyemigrował i już nie wrócił  a Ona została jakimś cudem, no chyba, że nie należała do tego co podbijał Amerykę.Myślę nie o walizce tylko o żonie do którego należała walizka :(.
Co tam historie miłosne, odwiedziłam ostatnio będąc w Górach pewien sklep gdzie na drzwiach folią samoprzylepną jest napisane: ANTYKI.
Co roku kupuję tam kolejną chustę ludową i co roku jestem bardzo z tego faktu zadowolona, w krótce zamieszczę ich zdjęcia, tym razem moje oczy nie mogły oderwać się od Aniołków wielkości noworodków, w złotych perizonium i z trąbkami u wypasionych buziek,śliczne, naprawdę cudne, zapytałam właściciela czy mogę z fotografować wyraził zgodę, więc pozwolę sobie na zamieszczenie zdjęć, które uchwyciły klimacik tego miejsca. Chciałabym nazwać tak swoją pracownię Pod Aniołami lub Aniołkami ale się jeszcze zastanawiam, nie mam pewności czy one wisiały w kościele czy np na cmentarzu nie znam się za bardzo na symbolach sztuki sakralnej i nie wiem co oznaczają takie trąbiące duszyczki, póki co przedstawiam projekt :)



Tak prezentował się z bliska ...




W końcu miałam dylemat co wybrać, chust nie było tym razem, więc zakupiłam talerz na ścianę, który rozpocznie kolekcję :), każdy ma jakieś chobby kolekcjonerskie, na Aniołki nie było mnie stać, chusty jeszcze na zapleczu, więc oddam się zbieractwu talerzy naściennych :).
Moich nielicznych czytelników też namawiam do kolekcjonowania czegokolwiek, jest to jedna z form spędzania miło czasu, zwłaszcza poszukiwania sprawiają radość , niezmierną radość :).
Nie chodzi o cenę przedmiotu, im uda kupić się taniej tym większa frajda dla kieszeni :).



Jak na talerzu podałam namiary na sklepik :). Właściciel się ucieszy...

2 komentarze:

  1. Myślałam kiedyś o talerzach ale jeszcze nie spotkałam takiego cobym musiała go mieć. A zbieram i tak chyba zbyt wiele rzeczy .Ostatnio zapoczątkowałam serię ludowych kubraczków :-).Anioły fajne też ale wszyscy zbierają anioły

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, ja będę zbierać chusty, talerze i ołówki, będę miała się czym okryć na czym zjeść i napisać e-maila jak neta wyłączą :).

    OdpowiedzUsuń