czwartek, 15 grudnia 2011

Miętowa.

Kontynuuję temat :).
Miętowa nie pasta do zębów i guma do żucia, lecz mięta z ogródka babci.Parę liści zalanych gorącą wodą i to jest zapach sztuki... parzenia miety, sztuka parzenia cherbaty to dlaczego nie miety?
Każdy ma swoje zapachy z dzieciństwa, ja mam kilka, jeden to zapach  mięty, pomarańczowych nagietków i poziomek. Na każdy z tych zapachowych tematów wypowiem się krawiecko, zdradzę też tajemnicę dlaczego w ten sposób.
Taką mam słabość, podobno moja pra pra babcia była krawcową we dworze, moje dwie ciotki to również krawcowe, jedna z nich nawet chciała przekazać mi lokal z sukniami ślubnymi, bym kontynuowała jej pasję, mam wszystko po ciotkach, zwyjątkiem jednego, biznes to dla mnie obszar magii, w który wejść nie potrafię,  na czas obecny oczywiście:).




                                                              Przedstawiam "Miętową"








Następnym razem też coś z tej serii.
Agnieszka w roli modelki, ja w roli igły , nitki i fotografa.
Zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz