piątek, 17 marca 2017

Fanaberyjne plany w deszczową noc.

















Kochani, jestem... kiedy mnie nie było robiłam wiele rzeczy, m.in malowałam kawą, ale przestałam ją pić, szyłam, zmagałam się i zmagam z niekończącą się opowieścią budowy domu, byłam na kilku plenerach malarskich, zrobiłam parę wystaw własnych i zdolnych ludzi, których czasem zmuszam, aby nie trzymali obrazów, fotografii i szkiców w szufladach, a także zaangażowałam się w politykę regionalną, bo myślę,że: "Kropla drąży skałę" i ja właśnie chcę być tą kroplą :), ale tak sobie planuję, , że jak przestanę być skuteczna to ... zapożyczyłam zdjęcie (to ostatnie z netu) przesłane mi przez moją przyjaciółkę (wiem, wiem, duże słowo) i stworzę Prywatną Szkołę Rysunku, Malarstwa i Fotografii u mnie w domu im.FANABERII, gdzie jest dość miejsca na sztalugi, bo oprócz obrazów, perkusji Iga jest tam miejsce przynajmniej na 8 sztalug, a później dobuduję drugą pracownię i nic mi nie pozostanie tylko modlić się o uczniów.Wszystkich możliwych u nas mam nadzieję już wyuczyłam, może uda mi się to jeszcze przed emeryturą. Dzisiejsza piękna deszczowa noc mija mi na grypie i wielkich potach i w tej gorączce zastanawiam się czy może to wina flanelowej koszuli męża, którą za jego zgodą wypożyczyłam na nocny strój i paru kocy i stąd te poty zlewające mnie jak deszcz za oknem, czy za dużo ognia w kominku? Czy Wirus krąży i jak mawia Ignacy:
" Ma wielkie dłonie jak telewizory plazmowe..." Wróżę mu karierę literacką, jego teksty doprowadzają mnie do łez szczęścia. Zaczął pisać dwie książki,dziewczyny, które miały okazję tego wysłuchać czekają na kolejne odcinki, ale niestety martwię się gdyż pochłonęła go plazma gier i możemy nie zobaczyć takiego nazwiska na żadnej okładce książki , wybaczam mu w końcu przyniósł wczoraj 5 z matematyki i fizyki, kto wie może to jego przyszłość...
Nie chcę zbyt dużo obiecywać, że będę tu częściej niż byłam, mimo zabiegania, nie chodzi o brak czasu, uświadomiła mi to pewna osoba, jeśli coś chcesz zrobić zrobisz to mimo braku pogody, pieniędzy i innych braków, nie robisz tego bo po prostu nie chce ci się i ja właśnie miałam taki okres niechcenia.Przyznam się,  że zachciało mi się znowu tu wrócić z powodu pewnego znaleziska, ale o tym następnym razem, zapraszam :).
P.S
Fanaberia częściowo istnieje nazwałam tak werandę, zrobioną z recyklingu, która służy mi  w 3 porach roku na letnią pracownię malarsko-renowacyjną i m.in  w nią tak się zaangażowałam, że zapomniałam o blogowaniu wybaczcie.